Komfort pracy? Troska o pracownika? Phi, w poprzedniej pracy mogłam o tym zapomnieć! Krzesła biurowe wyglądały jak z poprzedniej epoki (istotnie, nie były to nawet krzesła obrotowe, lecz normalne, jak do jadalni! Z czasów Gierka!). Biurka podobnie – niczym szkolne biureczka dla nastolatków. Ponure regały, smętne przybory. Ja rozumiem, ze firma stara i uznana, z tradycją i rzeszą klientów, którzy zawsze zapewnią jej byt, ale gdzie jakikolwiek polot? Dorastanie do współczesności? Zdaje się, ze o tym wcale nie myślano. W archiwum walały się byle jak sterty faktur powiązanych konopnym sznurkiem – po prostu zgroza, nie wiem, jak oni w ogóle orientowali się w tym wszystkim jedynym ustępstwem na rzecz rozwoju były komputery z bieżącym oprogramowaniem – choć przypuszczam, że daliby wiele, by pozostać przy kalkulatorach na prąd i wielkich liniałach!
Na szczęście teraz czuję, że jestem w XXI wieku. Moja nowa firma jest w każdym detalu nowoczesna. Jest komfortowo, kolorowo. Krzesła biurowe to normalne krzesła obrotowe, dopasowane do sprofilowanych biurek, na których stoi dobry sprzęt. Szafy umożliwiają logiczną segregację dokumentów. Archiwum jest schludne i niezbyt przepełnione – spora część dokumentacji ma formę elektroniczną, więc niepotrzebne papiery nie walają się nikomu pod nogami. Porządny aneks kuchenny, w którym można zjeść drugie śniadanie czy obiad. Salka konferencyjna to: krzesła konferencyjne, wielki telewizor, laptop podłączony do rzutnika. Krzesła konferencyjne to eleganckie krzesła biurowe. Osoby obsługujące sprzęt mają krzesła obrotowe, by łatwiej manewrować kabelkami i mikrofonami.
Tak więc, skoro nawet rzadko używane krzesła konferencyjne to ostatni krzyk meblarskiej mody, można powiedzieć, że firma przynajmniej nieźle dba o wizerunek!