W Polsce coraz więcej poszukuje się osób do pracy w charakterze pokojówki, gospodyni domu, czy zwyczajnej sprzątaczki. We wszystkich wymienionych etatach chodzi o sprzątanie i czyszczenie. Być może dla niektórych, sprzątanie i czyszczenie ogranicza się do tego samego, jednak w tego typu umowach każdorazowo jest to ściśle rozgraniczane. Wynika to stąd, że sprzątanie zwykle odbywa się każdego dnia lub raz na tydzień, w zależności od upodobań klientów. Sprzątanie obejmuje oczyszczenie z kurzu całego domu, umycie wszystkiego, co tego wymaga. Czyszczenie to z kolei prace wykonywane mniej więcej raz na miesiąc, dodawane do tradycyjnego sprzątania niejako jak bonus. Czyszczenie jest więc myciem okien, czyszczeniem schodów frontowych i całego domu od zewnątrz, czyszczenie to także doprowadzanie wszystkich podłóg do pierwotnego, nienagannego stanu. Wszystko to, jak się słusznie wydaje, bierze się z zachodu. U naszych niemieckich sąsiadów, sprzątanie i czyszczenie jest na porządku dziennym. Niestety, w samych Niemczech, coraz mniej Niemców przyjmuje tego typu stanowiska, więcej spotka się tu Polaków. Prawdopodobnie, jedna lub jeden z naszych rodaków, który napracował się na kolanach, wykonując prace czyszczenia i sprzątania, a przywożąc z zachodu trochę grosza, zapoczątkował tego typu działalność na naszym terenie. Oczywiście w naszym kraju także zaistniała potrzeba wynajmowania osób do sprzątania, do takich niewdzięcznych prac, jak czyszczenie okien przed świętami, jak sprzątanie, czasem i opieka nad dzieckiem oraz gotowanie posiłków. Najczęściej prace te podejmują osoby bez wykształcenia, studenci czy uczący się młodzi ludzie, chcący w ten sposób zarobić lub dorobić się. Czyszczeniem nie zajmie się nikt inny, jak tylko człowiek w potrzebie. Wykorzystują to firmy, organizujące ekipy sprzątające na terenie wielkich miast. Korzystając z trudnej sytuacji zgłaszających się do takich prac potencjalnych kandydatów, ustalają bardzo niskie stawki. Ci więc, którzy wykonują tę samą pracę w Niemczech czy Wielkiej Brytanii, zarabiają przynajmniej trzy razy więcej niż nasi rodacy w rodzimym kraju. To smutne, ale całkiem prawdziwe i jak na razie zupełnie sytuacja nie wskazuje na to, by mogło ulec zmianie.